sobota, 29 grudnia 2012

Garnier - mleczko do demakijażu z wyciągiem z winogron

Chciałabym was ostrzec przed tym oto kosmetykiem! Pomimo tego, że moja cera po pierwszym "spotkaniu" z tym produktem ujawniała już niedoskonałości postanowiłam to delikatnie zignorować. Swoją decyzję argumentowałam wpływem hormonów, gdyż znając siebie moja cera wygląda różnie w poszczególnych tygodniach. Dlatego też zawsze opisuję kosmetyki po czasie nie krótszym niż dwa miesiące. Wtedy mogę zaobserwować jego prawdziwe działanie.


Co pisze producent:


Moja opinia:

Z początku ignorowałam pojawiające się problemy po użyciu tego kosmetyku. Zawsze po czyszczeniu cery wieczorem, rano miałam nowe, bolesne niedoskonałości. I to bez względu na porę miesiąca. Nawet wtedy, kiedy moja cera powinna być zdrowa (wywnioskowałam to z cyklu menstruacyjnego i rozmowy z lekarzem) na buzi pojawiały się pryszcze. Używałam to mleczko na zmianę z innymi środkami do demakijażu w różnych odstępach, by porównać działanie. To ten z pozoru delikatny kosmetyk na początku pozostawiał na skórze ładny zapach, by na drugi dzień całkowicie zniszczyć cerę. Zauważyłam jeszcze inne problemy, mianowicie skóra nad powiekami zaczęła się łuszczyć. To mleczko zamiast nawilżać strasznie ją wysusza. Dodatkowo, by zmyć makijaż trzeba się naprawdę namęczyć. Szczególnie ostrożnym trzeba być przy demakijażu oczu, gdyż częstym efektem jest widzenie "za mgłą". Jedynym plusem jest zapach.

Składniki:


Zakupiłam go w Rossmannie za ok. 12 zł

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Acerin - krem do stóp z mentolem

W trakcie kiedy świąteczne babeczki dochodzą w piekarniku postanowiłam złożyć wam życzenia i wrzucić recenzję kremu, który dzięki swoim odświeżającym właściwościom idealnie nadaje się na mroźne zimowe wieczory...


Drodzy czytelnicy mojego bloga i koleżanki po fachu :)

Życzę wam, zdrowych, rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. By ten czas radości zainspirował was do tworzenia nowych rzeczy. By nasze grono jeszcze się powiększyło i wiele osób odnalazło swoją prawdziwą pasję. Dla wszystkich razem i każdego z osobna wielu ciekawych wyzwań w Nowym Roku, dotrzymania postanowień oraz spełnienia najskrytszych marzeń :**

***

Acerin - krem do stóp z mentolem


Co pisze producent:


Moja opinia:

Kiedy muszę zakładać grube skarpety i ciepłe buty moje nogi potrzebują wyjątkowego odświeżenia. Po powrocie z zajęć, bądź długich świątecznych zakupów taki zabieg to dla mnie prawdziwa ulga. Szczególnie kiedy cały dzień jestem na nogach. Moczę nogi w gorącej wodzie z dodatkiem soli kąpielowej. Następnie szybko po wytarciu, by ciepło nie uciekło wmasowuję ten oto krem. Na koniec zakładam skarpetki. Dla moich stóp to prawdziwy rarytas. Kosmetyk oprócz odświeżania, zmiękcza twardy naskórek i pozostawia skórę nawilżoną. Nie wyobrażam sobie przeżycia zimy bez tego typu preparatu. Firma Acerin zdobyła moje zaufanie i wypróbowałam inne produkty od nich, które w recenzji już niedługo.

Składniki:


Kosmetyk posiada typową jak na krem konsystencję, która po delikatnym wsmarowaniu łatwo się wchłania. Przyjemny, mentolowy zapach dodatkowo wzmacnia poczucie odświeżenia.



poniedziałek, 17 grudnia 2012

Spotkanie blogerek w Toruniu

Tak jak wcześniej oznajmiła, wczoraj miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu toruńskich blogerek. To moje pierwsze wyjście tego typu. Dziewczyny okazały się jeszcze bardziej sympatyczne niż myślałam. Wyglądały jakby znały się od bardzo dawna. Chociaż niektóre z nas poznały się dopiero wczoraj to od razu znalazłyśmy wspólny język. Posiadanie wspólnej pasji to na prawdę fajna sprawa.

 
Dopiero w domu przeglądając zdjęcia zorientowałam się, że zapomniałam o ustawionym trybie manualnym i licząc na automatyczne ustawienie ostrości w ogóle jej nie regulowałam, przez co zdjęcia wyszły niewyraźnie...

Od lewej Asia, Zuza, Asia i Orlica.



Tutaj my wszystkie, łącznie z Sandrą, która przybyła po czasie ;)
Dziękuję Asi za to zdjęcie ;)

Przyniosłyśmy kosmetyki na wymianę i rozpoczęło się przeglądanie... oto co ja upolowałam:


Puki co wypróbowałam świetny lakier od Orlicy ze "Zmierzchowej" serii i perfum Lacoste, za który wymieniłam się z Zuzą.

Po zamknięciu kawiarni udałyśmy się na wyżerkę do McDonalds, a później w ostatniej chwili przed zamknięcie do Biedronki. Dziewczyny zakupiły niesamowicie pachnące świeczki. Ja o dziwo wcześniej nie miałam z nimi styczności, a szkoda. Ich zapach jest niesamowity! Dziś po dokładnym obwąchaniu wybrałam śliwkową. Niestety u mnie w osiedlowej Biedronce wybór był znacznie mniejszy.



Obiecałyśmy sobie, że niedługo znowu się spotkamy. Miło było poznać blogerki na żywo. Na następne wspólne wyjście zapraszamy inne dziewczyny z Torunia i okolic.

sobota, 15 grudnia 2012

Spotkanie toruńskich blogerek


Jutro o godzinie 18:00 wybieram się na spotkanie blogerek z Torunia. To będzie moje pierwsze tego typu wyjście. Wybieramy się do Central Coffee Perks Toruń. Nie byłam jeszcze w tej knajpce. Wygląda całkiem zachęcająco. Klimat ma na celu poczucie się jak serialowi Przyjaciele :)



 Juź nie mogę się doczekać. Trzymajcie kciuki i ciekajcie cierpliwie na relację :) Postaram się jeszcze napisać coś jutro przed wyjściem. Mam sporo kosmetyków do zrecenzowania, tylko czasu brak. Dziękuję, źe jesteście :)

sobota, 8 grudnia 2012

W zimowych odcieniach

Za oknem chłodno i szaro. Bardzo szybko robi się ciemno, przez co nie jestem w stanie robić makijaży w świetle dziennym. Wczoraj jednak mi się udało i po powrocie z zajęć postanowiłam na szybko maznąć coś z nowej paletki Sleeka - Bad Girl. Już wcześniej obiecałam makijaże, ale niestety nie byłam w stanie się wyrobić :( Przed końcem semestru trzeba wszystko pozaliczać i uporządkować sprawy szkolne. Niedługo jednak to się zmieni i będę mogła więcej czasu poświęcić na pisanie bloga :)

Chłodny makijaż w odcieniach niebieskiego



Do wykonania tego makijażu użyłam oczywiście nowej paletki Sleeka - Bad Girl, która jest idealnie stworzona do wykonywania zimowych makijaży :)

Korzystałam z cieni: nr1, trochę  nr3 i 9.

niedziela, 2 grudnia 2012

Liebster Blog Award

Dzisiaj kolejny, ale nie ostatni wpis. Mianowicie zostałam nominowana przez avenindramakeup do czegoś w stylu plebiscytu, na którym odpowiem na zadane pytania.





  1. Marzę o... profesjonalnej metamorfozie :)
  2. Piosenka, która przywołuje u mnie dobre wspomnienia to... "Listen" Beyonce
  3. Nigdy nie będę żałować... czasu spędzonego na blogu
  4. Szminka czy błyszczyk? Błyszczyk
  5. Szczotka czy grzebień? Szczotka
  6. Kino czy koncert? Kino
  7. Pędzel do makijażu bez którego nie potrafiłabym żyć to... ten do pudru :)
  8. Ile miałaś lat, gdy zaczęłaś regularnie się malować? 17
  9. Okulary czy soczewki? Okulary
  10. Najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałam, to... trudno wybrać jeden, ale może być to mój pierwszy perfum Beyonce Heat Rush, bądź Saga Zmierzch
  11. Największą radość sprawia mi... pisanie dla Was :*
A teraz moje pytania:
  1. Za 10 lat widzę siebie... 
  2. Moja ulubiona książka to...
  3. Kiedy jest mi smutno pierwsze co robię to...
  4. Kosmetyczka, czy domowa pielęgnacja?
  5. Mój ulubiony kolor to...
  6. Ile godzin w tygodniu poświęcasz na pisanie bloga?
  7. Piercing czy tatuaże?
  8. Jesteś zadowolona ze swoich naturalnych brwi?
  9. Ile czasu spędzasz rano w łazience?
  10. Owoce, czy ciasto czekoladowe?
  11. Obecnie marzę o...  
Nominuję następujące blogi:
  1. http://elizabeth-harmony.blogspot.com/
  2. http://fyourbeauty.blogspot.com/
  3. http://moherowa.blogspot.com/
  4. http://77fantasmagorie77.blogspot.com/
  5. http://ecopiekno.blogspot.com/
  6. http://naturalniepienkna.blogspot.com/
  7. http://lacturia.blogspot.com/
  8. http://pacyfikatorka.blogspot.com/
  9. http://dp-good-for-you.blogspot.com/
  10. http://konsultantkaania.blogspot.com/
  11. http://un-usual.blogspot.com

Wyniki pierwszego rozdania!

Przepraszam was za opóźnienia. Już nie przedłużając ogłaszam zwycięzców pierwszego rozdania na blogu. W ostatniej chwili udało wam się dobić do 50 obserwatorów, więc rozstanie nagrodzona jeszcze jedna osoba.


Nagrodzę główną, czyli kosmetyki i biżuterię ze zdjęcia wygrywa: 

Pichcenie (gos*********@gmail.com)

Dodatkowo tak jak obiecałam wyłonię jeszcze jednego zwycięzcę, który zgarnie tusz Wibo, ręcznie robione przeze mnie kolczyki oraz zestaw próbek, a wygrywa je:

sienia_88 (sie******@interia.pl)

Dziękuję za udział w mojej zabawie. Przed świętami pojawi się jeszcze jedno rozdanie, będzie ono dotyczyły pierwszych urodzin bloga. Do wygrania będą wspaniałe nagrody, między innymi: książka Bobbi Brown Manual Make Up. Trzymajcie się gorąco! :) Jeszcze dzisiaj nowa notka.

sobota, 1 grudnia 2012

Początek i koniec, czyli listopadowe zakupy i wyniki denkowania :)

Miałam taki ambitny plan na sobotę, jednak dopiero o 16 się obudziłam! Nie wiem jakim cudem, skoro kładłam się o tej samej porze co zwykle. Może brak budzika tak na mnie zadziałał, albo odespałam cały, długi tydzień nauki. Niedługo święta, co za tym idzie będę miała więcej czasu na siedzenie na blogu. Kiedy na głowie nie mam kolejnych sprawdzianów jestem wielozadaniowa. Recenzje kosmetyków i pieczenie Bożonarodzeniowych ciasteczek jestem w stanie ze sobą połączyć :)

Dzisiaj 01.12.12 r., dlatego też robię podsumowanie listopada i przedstawiam wam moje zakupy w ubiegłym miesiącu oraz na końcu notki wyniki denkowania...


W listopadzie zrobiłam chyba największe kosmetyczne zakupy w ciągu całego roku. By jesienna chandra odeszła w dal, postanowiłam nagrodzić się zakupami. Większość rzeczy była mi potrzebna na gwałt, dotyczy do głównie środków pielęgnacyjnych do ciała i włosów. Przed okresem świątecznym nie mogłam oprzeć się kupnie moich pierwszych paletek Sleeka, których nabycie odkładałam w czasie. Inne kosmetyki kolorowe na pewno nie będą leżały na dnie kosmetyczki, bo przecież za niecały miesiąc gorąca noc Sylwestrowa. Nie przedłużają przedstawiam wam moje zakupy, które podzieliłam na kategorie:

 
Makijaż


Z tej części jestem najbardziej zadowolona. Patrząc na niesamowite makijaże innych blogerek kupienie paletek Sleeka było zaledwie kwestią czasu. Co do wyboru pierwszej z nich nie miałam wątpliwości. Naturalne kolory obecne są w moim makijażu każdego dnia. Druga w odcieniach niebieskiego, o tytule Bad Girl odzwierciedla mój zdecydowany charakter. Tutaj wahałam się pomiędzy jaskrawymi kolorami, w końcu postawiłam na tę paletkę argumentując swój wybór zamiłowaniem do niebieskiego i zgodnością z tęczówką w podobnym kolorze.

Sleek Au Naturel


Sleek I Divide Bad Girl


Jest mi głupio, że nie przygotowałam makijaży z użyciem tych paletek, ale tak jak wcześniej wspomniałam wstałam dopiero o 16. Jutro obiecuję wstawić Sleekowe makijaże :)

Zestaw do stylizacji brwi i pudełeczko z korektorami


Od lewej Technic Hide It paleta korektorów

Paleta korektorów Technic Hide It świetnie maskuje niedoskonałości cery tj. . zaczerwienienia, cienie, oznaki zmęczenia czy drobne wypryski. Po zastosowaniu koloryt cery jest wyrównany, a przebarwienia zneutralizowane. Skóra wygląda zdrowo i promiennie. Korektory mają kremową konsystencję, która nawilża skórę oraz łatwo się rozprowadza.


Paleta składa się z czterech korektorów w różnych odcieniach. Każdy z nich spełnia inną funkcję:

Afterglow (żółty) – rozjaśnia skórę, sprawia, że nabiera ona blasku. Może być używany do podkreślenia wybranych obszarów twarzy lub do ukrycia cieni pod oczami.
Dewkist (zielony) – pomaga ukryć niedoskonałości oraz przebarwienia cery. Kryje zaczerwienienia tj. popękane naczynka.
Nude (jasny beż/ róż) – rozjaśnia cerę i redukuje widoczność przebarwień. Doskonale sprawdza się jako baza pod cienie.
Sand (beż) – do stosowania jako korektor. Aby polepszyć efekt krycia można go zmieszać z korektorem w kolorze Nude.

Korektora poszukiwałam już jakiś czas. Na ten zestaw zdecydowałam się chyba tylko ze względu na cenę (9,90 zł) i sporą ilość kupionych sztuk. Nie wiem co to za produkt. Pierwszy raz mam z nim do czynienia. Puki co maznęłam tylko sprawdzając kolor. Oczekuję, że ukryje pojedyncze niedoskonałości i worki pod oczami.


Od prawej Manhattan wosk do brwi eyebrow kit


Manhattan Professional Eyebrow Kit. Cienie, które powstały nie dla powiek lecz specjalnie dla brwi. Utrzymane w brązowych tonacjach aby brwi wyglądały naturalnie. Cienie pomagają poprawić kształt brwi, wypełnić małe niedoskonałości czy też po prostu rozjaśnić lub przyciemnić naturalny kolor brwi. 

Z tym kosmetykiem wiążę nadzieję. Mam dość rzadkie brwi i nawet henna nie da pełnego efektu, mając na myśli idealne wypełnienie. Używałam go już kilka razy i mogę go szczerze polecić. Jasny cień komponuje się idealnie z moimi brwiami i pasuje do koloru włosów. Załączony wosk modeluje i układa niesforne włoski. Niedługo osobna notka o tym oto zestawie do stylizacji brwi.

  
Pigment Kobo i eyelinery zakupiłam wcześniej, ale nie miałam czasu by napisać o nich coś więcej. Srebrny eyeliner od My Secret wzięłam na ślepo, gdyż nic o nim wcześniej nie wiedziałam. Ceniąc tę markę pokładałam nadzieję w wyraźnym kolorze. Nie myliłam się! Ten eyeliner rysuje precyzyjne i prawdziwie srebrne kreseczki. Już mam pomysł na makijaż sylwestrowy z jego użyciem. Widząc w Naturze nową kolekcję kosmetyków z mojej ulubionej Sagi Zmierzch po prostu musiałam coś kupić. Z początku chciałam wziąć pigment, ale pani doradziła, że mocniejsze kolorystycznie są te z Kobo. Wybrałam, więc kolejny eyeliner jednego dnia. Mianowicie 01 Alice Had A Vision - Againg od Essence. Nie ma już tak wyrazistego koloru jak ten z My Secret, ale brokat i fiolet są delikatnym urozmaiceniem makijażu ze Zmierzchu :) Widziałam gdzieś konkurs na makijaż ze Zmierzchu, w którym ten eyeliner weźmie udział. Decydując się na mój pierwszy pigment, pani doradziła mi produkt od Kobo, gdzie wybrałam odcień żółtego. Tusz do rzęs Maxfactor 2000 Calorie nabyłam, bo inne tusze już mi się kończą. Wydłuża i pogrubia rzęsy, trzeba uważać nakładając jego odpowiednią ilość, szczególnie pod okulary.

Baza pod cienie od Virtual , polecana przez inne blogerki musiała znaleźć się i u mnie. Jeszcze jej nie testowałam, ale mam nadzieję, że dobrze sprawdzi się ze Sleekowymi cieniami. Kolejny korektor, tym razem Skin Match od Astora, który zakupiłam w czasie Kolorowego Tygodnia w Rossmanie z 40 % zniżką. Stosuję go przy codziennym makijażu, częściej niż wcześniej opisane korektory z paletki Technic Hide It. Kupiłam też Arabski Kohl. Jego wyrazista czerń pasuje do mocnych kompozycji i kontrastowych stylizacji. Podobno zapobiega powstawaniu jaskry i innym chorobom oczu. Cztery kredki, jasno-niebieska i fioletowa od Miss Sporty oraz dwie białe od L'ambre. Narzekając na brak głównie białej kredki zakupiłam jedną, a drugą dostałam w gratisie za duże zamówienie :) Teraz na jakiś czas mam nadwyżkę. Brzoskwiniowy lakier Constance Carol wzięłam z myślą o naturalnym efekcie. Dodatkowo przy większym zamówieniu to jego zakup nie robił różnicy, gdyż kosztował 2 zł :) Z brzegu widać spray do czyszczenia okularów oraz na dole gratis od Urodomani - pilniczek do paznokci.

Pędzelki


Głównie od firmy Elf, gdzie trzy pędzelki do rozcierania cieni trafiły do koszyka równo ze Sleekowymi paletkami. Dwa do korektora, jeden od Manhattan, a drugi od for you Beauty. Zestaw pędzelków z prawej ze standardowej kosmetyczki, nie wiem z jakiej firmy. Dostałam je w prezencie. Na pewno przydadzą się do nakładania cieni i nie tylko.

Demakijaż 


Ten komplet wygrałam w konkursie na stronie www.rossnet.pl, gdzie opisując sposoby na pielęgnację cery trafiła do mnie ta oto nagroda. Są prywatne marki Rossmanna, takie jak Lilibe, Synergen oraz Rival. Produkty do demakijażu miałam na wykończeniu, dlatego bardzo ucieszyłam się z tej nagrody. Dwa zestawy płatków do peelingu oraz zwykłych do oczyszczania cery. Dwa płyny do demakijażu. Żel do mycia i oczyszczania twarzy oraz żel do demakijażu. Całkiem pokaźny zestaw. Zdziwiona byłam, że pomimo wygrania jednego zestawu dostałam dwa e-maile i dwie nagrody czekały na mnie w Rossmannie. Może podzielili je na dwie części. Na pewno nie będą zalegały. Płyn Rival i żele Synergen oraz Rival używam regularnie. Żelem w różowej buteleczce codziennie przed snem myję twarz i zaognionych miejsc już rano nie widać.

Pielęgnacja twarzy i ciała 


Jako, że wykończenie żelu pod prysznic od Wellness Beauty zakończyło się powodzeniem zakupiłam tym razem inny zapach - wanilii i makadamii, który również urzeka delikatnością i słodyczą. Żel pod prysznic od Fa dostałam w prezencie. Jeszcze nie miałam okazji się z nim kąpać, ale jedno co mogę o nim powiedzieć to pyszny i orzeźwiający zapach. Żel do higieny intymnej Joanna jest praktyczny, ze względu na maleńką buteleczkę. Truskawkowy zapach przypadł mi do gustu. Dezodorant Fa kupiłam ze względu na brak alkoholu w składzie oraz wręcz niewyczuwalny zapach. Produkty tego typu powinny przede wszystkim odświeżać. Nie mam swojego ulubionego dezodorantu. Przebieram między różnymi markami. Cztery maszynki od Bic leżą na zapas w dolnej szufladce nowej szafki na kosmetyki. Zapomniałam jej sfotografować, ale mieszcząca się na półce mała szafka, z trzema szufladkami mieści podzielone kategoriami kosmetyki. Od góry: do codziennego makijażu, następnie uzupełnienie makijażu, w trzeciej szufladce inne produkty (maseczki oraz czepek do olejowania włosów). Krem niszcz pryszcz firmy Dla ma zwalczać trądzik i niedoskonałości. Jest kosmetykiem na dzień, więc przed nałożeniem podkładu i w inne dni na oczyszczoną twarz delikatnie wklepuję go opuszkami palców. Do zamówienia dostałam próbki daru piękna kremu na noc oraz kuracji rengenerującej również na wieczorową porę. Widać, że marka Dla dba o klienta :)

Pielęgnacja włosów 


Sprawdzony szampon Isana o nieziemskim zapachu ponownie zagościł w mojej łazience. Jest tak wyjątkowy, że niedługo osobny post o nim. By ograniczyć codzienne mycie włosów po raz drugi postawiłam na suchy szampon Frottee. Wcześniej używałam go w wakacje, kiedy to nie za bardzo chciałam tracić czas na mycie włosów i co drugi dzień pomiędzy normalnym myciem spryskiwałam rozczesane włosy tym oto produktem. Nie jestem w 100 % zadowolona z niego, ponieważ nie jest to to samo uczucie jak po myciu normalnym szamponem. Po raz pierwszy spryskałam się nim do szkoły i nie czułam się za bardzo komfortowo. Będę do jedynie stosować w dni, kiedy za późno obudzę się do szkoły, czyli jest on takim moim mini planem awaryjnym :) 

KTC Pure Coconut Oil to kokosowy olejek do włosów i ciała:

Olej kokosowy - król wśród olejów! Posiada szeroki wachlarz zastosowania. Olej kokosowy jest opisywany jako "najzdrowszy olej na ziemi". Oprócz kulinarnego zastosowania przynosi wszechstronne korzyści pielęgnacyjne.

 Zastosowanie:
- środek spożywczy
- maseczka do włosów
- pielęgnacja ciała
- masaż odżywczy
 
Właściwości:
- antybakteryjny
- antywirusowy
- antyseptyczny, wspomaga gojenie ran
- reguluje przemianę materi
- nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej
- wzmacnia mięsień sercowy
- nie obciąża trzustki
- łagodzi dolegliwości cukrzycowe
- odżywia skórę
- pomocny w egzemach
- spowalnia starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek
- wzmacnia włosy
- likwiduje łupież
- nie zawiera cholesterolu
- dobry dla diabetyków

- posiada neutralny zapach

Puki co stosowałam go dopiero raz i nie jestem w stanie potwierdzić jego "niesamowitych" właściwości. Rozstawiłam go na włosach na całą noc i nałożyłam sylikonowy czepek (po prawej stronie na zdjęciu), który zakupiłam w Naturze. Jego nie neutralny zapach pozostał na włosach przez dobre kilka dni. Pomimo kilku myć nie do końca pozbyłam się jego zapachu. Może i włosy są odrobinę odżywione, to pełną recenzję napiszę dopiero za jakiś czas.

Listopadowe denkowanie 




Muszę przyznać, że nie dotrzymałam postanowień na ubiegły miesiąc. Zużyłam tylko pojedyncze produkty, dlatego to denkowanie przekładam na następny miesiąc. Poza kosmetykami ze zdjęcia mam jeszcze resztki produktów do demakijażu, które czekają na zużycie. Jako, że chcę je opisać na blogu to muszą poczekać na to, że się ich pozbędę.

W najbliższym czasie na blogu będzie się sporo działo. W każdej wolnej chwili postaram się coś napisać. Dzisiaj od godziny 16 piszę notkę, robię zdjęcia i powoli przygotowuję się do zakończenia rozdania :) Już jutro w południe jego wyniki. Zobaczymy czy do północy zbierze się 50 obserwatorów. Zostało już na prawdę niewiele. Pamiętajcie, że dodatkowa niespodzianka czeka. Jutro dowiecie się co to takiego. Jeszcze ponad trzy godziny na wzięcie udziału w rozdaniu, w którym do wygrania kosmetyki i biżuteria ze zdjęcia oraz super niespodzianka przy 50 obserwatorach.

niedziela, 25 listopada 2012

Garnier - żel oczyszczający z wyciągiem z winogron oraz 2 paletki Sleek!

Witajcie kochani :) Na wstępnie chciałabym was przeprosić za moją nie zbyt częstą obecność na blogu. Przed świętami mamy sporo nauki, a co za tym idzie sprawdzian goni sprawdzian. W każdej chwili wolnej staram się tutaj zaglądać. Mogę zapewnić, że już niedługo na blogu będzie sporo się działo. Poza recenzjami kosmetyków przedstawię makijaże z użyciem moich pierwszych paletek Sleek. O tak! Zamówiłam sobie moje pierwsze paletki ze Sleeka.

Pierwsza w kolorze Au Naturel z nowej edycji:

Będę jej używała do codziennego makijażu. W delikatniejszej odsłonie do szkoły i mocniejszej na inne okazje.

Druga I Divide Bad Girl:


Z wyborem drugiej wahałam się pomiędzy innymi wersjami kolorystycznymi. Koniec końców postawiłam na odcienie mojego ulubionego koloru - niebieskiego. Głównie do wieczorowego makijażu oraz nieco odważniejszego dzienniaka.

Poza tymi paletkami zrobiłam dość spore zakupy przez internet. W wirtualnym koszyku znalazły się: lakiery, pędzelki, olejek kokosowy, korektory, zestaw do stylizacji brwi i wiele innych. Dodatkowo odwiedziłam Rossmanna i Super Pharm. W listopadzie pozwoliłam sobie również na plastikową półkę z szufladkami do kosmetyków. To jednak nie koniec - podsumowanie listopadowych zakupów pod koniec miesiąca :)

***

Dziś tak jak w tytule, przedstawiam dwu miesięczną pielęgnację z żelem oczyszczającym Garnier. Przez równe dwa miesiące, codziennie rano i wieczorem stosowałam ten kosmetyk. Rano przed nałożeniem makijażu i wieczorem po demakijażu.

Garnier - żel oczyszczający z wyciągiem z winogron


Co pisze producent:


Moja opinia:

Tak jak wcześniej wspomniałam, zaczęłam go stosować dokładnie dwa miesiące temu. Codziennie rano przed nałożeniem kremu nakładałam odrobinę żelu na dłonie i delikatnie wcierając wytworzyłam pianę. Po chwili całość spłukałam wodą. W praktycznej buteleczce z pompką mieści się owy żel. Rano, kiedy nie mam zbyt dużo czasu pompka znacznie ułatwia pielęgnację. Wystarczy przekręcić i można naciskać. Jeden raz wystarczy kliknąć, by odmierzyć odpowiednią ilość żelu. 200 ml starcza na długo, mi zostało jeszcze trochę na dnie. Przynajmniej na kilka myć.

Składniki:


 Konsystencja:


Jak na żel to niezbyt gęsta, wręcz lejąca się. Dla mnie to plus, gdyż nakładając maleńką plamę na dłoń można w pełni umyć twarz i dekolt. Prawie bezzapachowy, nie drażniący nosa. Jego delikatna formuła sprawia, że nie szczypie, ani nie podrażnia. Po zastosowaniu cera staje się świeża. Szczególnie można to zauważyć po całym dniu poza domem. Kiedy już dorwę buteleczkę żelu, uczucie świeżości i odżywienia jest komfortowe. Zmniejszyło się powstawanie większych niedoskonałości. Regularne mycie sprawia, że obce dla cery stają się zaczerwienienia.

Nabyłam w Rossmannie za ok.15 zł


***

A wy, też stosowałyście ten żel? Jak się u was spisał?

niedziela, 18 listopada 2012

Beauty Formulas - preparat do usuwania pryszczy

Tak jak obiecałam dzisiaj zamieszczę recenzję drugiego produktu marki Beauty Formulas, a mianowicie jest to punktowy żel na pryszcze. Stosuję go od czasu do czasu na powstające niedoskonałości.


Co pisze producent:


Zawiera kompozycję naturalnych składników skutecznie pomagając w oczyszczaniu skóry z wyprysków i utrzymywaniu jej w zdrowiu i czystości. Składniki złuszczające usuwają martwe komórki naskórka i odblokowują pory. Preparat jest w postaci żelu, wzbogacony oczarem wirginijskim i olejkiem z drzewa herbacianego, aktywnie zwalcza wypryski i krostki, zapobiega powstawaniu kolejnych. Dodatkowo właściwości mentolu i mięty pieprzowej zapewniają uczucie chłodu i łagodzą podrażnienia skórne.

Moja opinia:

Zaczęłam go używać w tym samym czasie co peeling, który opisywałam w poprzedniej notce. Tutaj podobnie, również mamy tubkę, ale w znacznie mniejszej wersji 30 ml. Na istniejący wyprysk smaruję niewielką ilością żelu. Po ok. 2 godzinach kosmetyk wysusza pryszcz i staje się on znacznie mniej widoczny. Na pewno kiedy mamy do czynienia z ropiejącymi, bolesnymi krostami odczujemy ulgę. Jednak chcąc czegoś więcej musimy uzbroić się w cierpliwość i po wysuszeniu poczekać, aż pozostałość całkowicie się zagoi. U mnie ten proces trwa 2-3 dni.


Nabyłam go w aptece po 10 zł.

Składniki:


Konsystencja:


Typowo żelowa, również o mocnym zapachu. Po nałożeniu na pryszcz otula go i po 2 godzinach wysusza. Na palec wyciskam niewielką ilość preparatu (jeszcze mniej niż na zdjęciu) i punktowo nakładam na wyprysk. 

***

Minęła już większa połowa miesiąca, więc co udało mi się zużyć:


Nie mam już połowy próbek i mini szamponu, który cały poszedł przy jednym myciu. Olejek arganowy do włosów to mój hit. Jestem w trakcie zamawiania tego olejku i już niedługo coś więcej o jego magicznych właściwościach. Gdybym nie otrzymała próbki od Eurokos pewnie późno dowiedziałabym się o tym wspaniałym produkcie. Odżywka Essensity od Schwarzkopf długo zalegała w moim odżywkowym zbiorze i pomimo swojej kosmicznej ceny 58 zł! jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła. Po niej została mi tylko poręczna buteleczka, która na pewno mi się przyda.


Z tego zestawu wykończyłam tylko żel pod prysznic Mary Kay, o którym napiszę osobną recenzję.

Trzymacie się postanowień o wykańczaniu kosmetyków?

sobota, 17 listopada 2012

Beauty Formulas Peeling do twarzy przeciw zaskórnikom

Ten peeling stosuję regularnie, czyli codziennie wieczorem od pięciu tygodni. Dowiedziałam się o nim od mojego chłopaka, który polecił mi ten kosmetyk. Od również stosuje peeling i żel punktowy przeciw pryszczom marki Beauty Formulas. Pomimo dość pikantnej diety i nieregularnego używania powyższych kosmetyków jego cera wygląda na zadbaną. Przed pielęgnacją miał często ropiejące pryszcze, które nie chciały się goić. Teraz kiedy używa te kosmetyki niedoskonałości na buzi nie wyglądają już tak źle. Po ośmiu tygodniach stosowania widoczność zaskórników zmniejszyła się o prawie 50%. Przedstawię wam moją opinię o tym peelingu.


Co pisze producent:


Moja opinia:

Najpierw opakowanie, które jak to tubka jest dość poręczne. Korek można otworzyć nawet śliskimi dłońmi. Pojemność 150ml starcza na długo. Mi po codziennym stosowaniu, przez pięć tygodni została jeszcze mniejsza połowa. Wystarczy nanieść odrobinę peelingu na dłoń i razem z wodą utworzyć delikatną pianę. Pomimo drażniącego zapachu kosmetyk nie zareagował agresywnie na moją okresowo wrażliwą cerę. Przy zakupię trochę się wahałam, właśnie ze względu na zapach. Jednak niska cena jak na tego rodzaju produkt skusiła mnie do zakupu. Szczerze to nie spodziewałam się jakiś specjalnych efektów. Szału nie ma, ale i u mnie zmniejszyła się widoczność wągrów. Podskórne niedoskonałości wyszły na wierzch. Ropne pryszcze pojawiają się rzadziej. Cera znacznie się wygładziła i poprzez to, że zaskórniki już nie siedzą głęboko wygląda na oczyszczoną.



Składniki:


Ja za bardzo nie znam się na składnikach, ale dla zainteresowanych zamieszczam.

Konsystencja:


Typowo granulkowata maź po kontakcie z wodą lekko się pieni i łatwo rozprowadza na skórze. Chociaż tak jak wcześniej wspomniałam zapach pozostawia wiele do życzenia.

Już jutro recenzja innego produktu marki Beauty Formulas, mianowicie punktowego żelu na pryszcze.

Używaliście kosmetyków Beauty Formulas? Jak działają na waszą cerę?

***

Przypominam o rozdaniu, w którym do wygrania kosmetyki i biżuteria ze zdjęcia: