niedziela, 4 listopada 2012

Zużycie na listopad i kolagenowa maska z malinami

Tak jak obiecałam dzisiaj recenzja kolagenowej maski z malinami. Jednak na początek moje postanowienie na listopad, czyli kosmetyki, które mam zamiar zużyć...

Część I:


W plastikowym pojemniku przechowuję próbki. Sporo mi się tego nazbierało. Większą część mam z apteki (Apteka Polonez w CH. Atrium Copernicus), gdzie można było za darmo otrzymać próbki. Mianowicie w dużym koszu było sporo próbek. Każdy podchodził i wybierał. Niedawno odwiedziłam wcześnie wspomnianą aptekę, ale już niestety nie było kosza z próbkami. W tym zestawie przeważają kremy do twarzy i balsamy, są też trzy maseczki oraz pojedyncze próbki odżywki, szamponu, czy balsamy do opalania... Na dole znajdują się produkty do włosów, nie licząc tych trzech tubek z żelami.

Odżywka do włosów Syoss
Używam zwykle przed myciem włosów, nakładając małą ilość na włosy. Dodatkowo, by odżywka dobrze się rozprowadziła przeczesuję pasma grzebieniem i na koniec upinam w kok. Tak czekam około 20 minut i myję normalnie włosy. Trzeba pamiętać, że zbyt dużą ilość odżywki trudno jest spłukać. Dlatego jeśli są z tym problemy to polecam szampon dla dzieci Babydream, którym można zastąpić szampon.

Odżywka Essensity Schwarzkopf
Tutaj mam podobnie, gdyż odrobinę więcej odżywki skleja i daje efekt nieświeżości. Jednak, kiedy użyje się jej prawidłowo to włosy wyglądają jak otulone delikatną pierzynką. Łatwo się je rozczesuje i na długo zachowują zdrowy blask. Dzięki tej odżywce końcówki włosów szybko mi się zregenerowały i nie wyglądają już jak siano.

Argan Fluid olejek arganowy do włosów
Jest to mój pierwszy olej do włosów. Nałożyłam go na włosy i pozostawiłam ok. 30 minut przed myciem. Po pierwsze niewielka ilość olejku łatwo rozprowadza się na gęstych włosach. By wzmocnić efekt upinam włosy w kok, dzięki czemu mam pewność, że każdy kosmyk posmakował magicznej mocy olejku arganowego. Po zabiegu włosy są delikatne i sprężyste. Wyglądają na zdrowe i świeże. Zdecydowanie polecam! Dzięki próbce od Eurokos odkryłam swój pielęgnacyjny hit!

Część II:

Zestaw Mary Kay - peeling, żel i balsam
Bardzo cenię sobie kosmetyki Mary Kay. Pierwszym dużym plusem jest to, że kosmetyki tej marki mnie nie uczulają i ładnie pachną. Lubię gustować w coraz to nowych zapachach. Tutaj orzeźwiający zapach czerwonej herbaty to coś nowego dla mnie. Opakowanie łatwe w otwarciu, delikatna konsystencja, którą łatwo rozprowadzić, dobrze się pieni. Peeling nie podrażniając mojej skóry oczyszcza ją pozostawiając ładną woń. Ten efekt wzbogacam balsamem, działającym jako ochrona wrażliwej skóry.

Wellness & Beauty żel pod prysznic
Zapach, zapach i jeszcze raz zapach! To ze względu na niego pokusiłam się o zakup żelu. Myjąc się lubię czuć wyjątkowe zapachy. Ten nie dość, że słodki to jeszcze doskonale opatula skórę. Pieni się, jeśli weżnie się odpowiednią ilość żelu (większa plamka na dłoni). Co do pojemności, to ja kupiłam akurat mniejszą buteleczkę na wyjazd, ale są jeszcze większe opakowania. Łatwo się otwiera, nawet śliskimi palcami. Nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.

Planet Spa od Avon - maseczka głęboko oczyszczająca pory i kremowy mus
Maseczkę opisywałam już wcześniej: http://www.isilie.blogspot.com/2012/02/maseczki-avon.html
O musie do ciała mogę powiedzieć jedynie wielkie wow! Sam zapach daje wiele do myślenia. Wcześniej słyszałam o właściwościach tego musu. Wiadomo, sama musiałam sprawdzić za co kosmetyk jest tak bardzo zachwalany. Kremowa konsystencja łatwo się rozprowadza. Widać, że skóra potrzebuje tego typu pielęgnacji. Poręczne opakowanie, gdzie nawet z mokrymi rękami można je otworzyć. Dla mnie jedynym minusem jest jego zbyt mała pojemność. U mnie szybko się zużywa. 

Po prawej stronie znajdują się próbki kremów do stóp Acerin oraz mini wersja kremu Yoskine. Co do kremów Acerin szczególnie przypadł mi do gustu chłodzący żel, który odświeża i przyjemnie otula zmęczone stopy. Już niedługo opiszę całą serię Acerin. Zapomniałabym o kremie z woskiem pszczelim. Idealnym na wysuszone pięty i odciski... Krem Yoskine wcześniej gościł na moim blogu: http://www.isilie.blogspot.com/2012/02/yoskine-30.html - to jest miniaturka tego kremu.

Arbuzowa mgiełka Avon
Mgiełka jak mgiełka, ma odświeżać i ładnie pachnieć. Po jakimś czasie zapach staje się monotonny. Nie jest to mój wymarzony aromat.

Część III:


Bingospa serum pod prysznic i do mycia włosów
Pierwszą, najbardziej charakterystyczną cechą jest czekoladowo-brzoskwiniowy zapach. Aż ślinka napływa do ust... Świetny zapach, poręczne opakowanie oraz delikatna skórą po zastosowaniu.

Garnier rozświetlające mleczko do ciała
Jeszcze nigdy moja skóra nie wyła tak delikatna! Dodatkowo ten kakaowy zapach. Nawilża skórę wyjątkowo wysuszoną, czyli na łokciach i piętach. Tak jak podaje producent rozświetla skórę. Jest to jeden z moich ulubionych balsamów.

Kod młodości Loreal
Już po tygodniu codziennego stosowania redukuje przebarwienia. Na prawdę da się to zauważyć. Dodatkowo ta konsystencja, skojarzyłam z perłowym musem. Poręczna buteleczka z pompką. Pozostanie w mojej kosmetyczce na dłużej.

Colgate Sensitive Pro-Relief
Miętowa płukanka do jamy ustnej. Jak inne produkty z tej kategorii, ma usuwać bakterie i  oczyszczać jamę ustną. Ja używam 3 razy dziennie - rano po śniadaniu, po obiedzie oraz jak kładę się spać. Może trochę nie przyjemny smak, ale warto używać. Lepiej zapobiegać niż leczyć. 


Purederm maska kolagenowa z malinami


Kupiłam ją w drogerii Hebe, gdzie można wybrać inne maski od Purederm. Skusiłam się na zakup malinowej, gdyż uwielbiam maliny i wiem o ich działaniu na cerę trądzikową. Dodatkowo sugerując się 100% naturalnymi składnikami produkt wylądował w moim koszyku. Cena: 4,99 zł


Po wyjęciu z opakowania maska przypominała mocno nawilżony wacik. I ten zapach wydostający się ze środka - magia :) Postąpiłam zgodnie z instrukcją i po umyciu twarzy na 20 minut nałożyłam maskę na twarz.


Dzięki nacięciom maseczkę łatwo dopasować do skóry, dobrze do niej przylega. Otwory na oczy posiadają klapki, które można nałożyć na powieki. Tak jak wcześniej wspomniałam zdjęłam szmatkę po 30 minutach. Na buzi została delikatna warstwa, która szybko się wchłonęła. Nadal czuję delikatność, jaką pozostawił po sobie kolagen. Spodziewałam się lepszych efektów. Chociaż nie można narzekać, bo cera też potrzebuje odrobiny luksusu. Moja po wchłonięciu potrzebnych składników odwdzięczyła się ładnym wyglądem.

2 komentarze:

  1. Co do balsamu Garniera to zgadzam się z tobą, mi również rozświetlił skórę. Nie mówiąc o nawilżeniu! Chętnie zobaczyłabym dokładniejszą recenzję szamponu Babydream (widziałam, że pisałaś o nim we wcześniejszych postach) oraz kodu młodości, gdyż również zastanawiam się nad zakupem. Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nic z tych kosmetyków, ale zainteresowała mnie ta maska malinowa :)
    Zapraszam na mojego bloga jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń