sobota, 1 grudnia 2012

Początek i koniec, czyli listopadowe zakupy i wyniki denkowania :)

Miałam taki ambitny plan na sobotę, jednak dopiero o 16 się obudziłam! Nie wiem jakim cudem, skoro kładłam się o tej samej porze co zwykle. Może brak budzika tak na mnie zadziałał, albo odespałam cały, długi tydzień nauki. Niedługo święta, co za tym idzie będę miała więcej czasu na siedzenie na blogu. Kiedy na głowie nie mam kolejnych sprawdzianów jestem wielozadaniowa. Recenzje kosmetyków i pieczenie Bożonarodzeniowych ciasteczek jestem w stanie ze sobą połączyć :)

Dzisiaj 01.12.12 r., dlatego też robię podsumowanie listopada i przedstawiam wam moje zakupy w ubiegłym miesiącu oraz na końcu notki wyniki denkowania...


W listopadzie zrobiłam chyba największe kosmetyczne zakupy w ciągu całego roku. By jesienna chandra odeszła w dal, postanowiłam nagrodzić się zakupami. Większość rzeczy była mi potrzebna na gwałt, dotyczy do głównie środków pielęgnacyjnych do ciała i włosów. Przed okresem świątecznym nie mogłam oprzeć się kupnie moich pierwszych paletek Sleeka, których nabycie odkładałam w czasie. Inne kosmetyki kolorowe na pewno nie będą leżały na dnie kosmetyczki, bo przecież za niecały miesiąc gorąca noc Sylwestrowa. Nie przedłużają przedstawiam wam moje zakupy, które podzieliłam na kategorie:

 
Makijaż


Z tej części jestem najbardziej zadowolona. Patrząc na niesamowite makijaże innych blogerek kupienie paletek Sleeka było zaledwie kwestią czasu. Co do wyboru pierwszej z nich nie miałam wątpliwości. Naturalne kolory obecne są w moim makijażu każdego dnia. Druga w odcieniach niebieskiego, o tytule Bad Girl odzwierciedla mój zdecydowany charakter. Tutaj wahałam się pomiędzy jaskrawymi kolorami, w końcu postawiłam na tę paletkę argumentując swój wybór zamiłowaniem do niebieskiego i zgodnością z tęczówką w podobnym kolorze.

Sleek Au Naturel


Sleek I Divide Bad Girl


Jest mi głupio, że nie przygotowałam makijaży z użyciem tych paletek, ale tak jak wcześniej wspomniałam wstałam dopiero o 16. Jutro obiecuję wstawić Sleekowe makijaże :)

Zestaw do stylizacji brwi i pudełeczko z korektorami


Od lewej Technic Hide It paleta korektorów

Paleta korektorów Technic Hide It świetnie maskuje niedoskonałości cery tj. . zaczerwienienia, cienie, oznaki zmęczenia czy drobne wypryski. Po zastosowaniu koloryt cery jest wyrównany, a przebarwienia zneutralizowane. Skóra wygląda zdrowo i promiennie. Korektory mają kremową konsystencję, która nawilża skórę oraz łatwo się rozprowadza.


Paleta składa się z czterech korektorów w różnych odcieniach. Każdy z nich spełnia inną funkcję:

Afterglow (żółty) – rozjaśnia skórę, sprawia, że nabiera ona blasku. Może być używany do podkreślenia wybranych obszarów twarzy lub do ukrycia cieni pod oczami.
Dewkist (zielony) – pomaga ukryć niedoskonałości oraz przebarwienia cery. Kryje zaczerwienienia tj. popękane naczynka.
Nude (jasny beż/ róż) – rozjaśnia cerę i redukuje widoczność przebarwień. Doskonale sprawdza się jako baza pod cienie.
Sand (beż) – do stosowania jako korektor. Aby polepszyć efekt krycia można go zmieszać z korektorem w kolorze Nude.

Korektora poszukiwałam już jakiś czas. Na ten zestaw zdecydowałam się chyba tylko ze względu na cenę (9,90 zł) i sporą ilość kupionych sztuk. Nie wiem co to za produkt. Pierwszy raz mam z nim do czynienia. Puki co maznęłam tylko sprawdzając kolor. Oczekuję, że ukryje pojedyncze niedoskonałości i worki pod oczami.


Od prawej Manhattan wosk do brwi eyebrow kit


Manhattan Professional Eyebrow Kit. Cienie, które powstały nie dla powiek lecz specjalnie dla brwi. Utrzymane w brązowych tonacjach aby brwi wyglądały naturalnie. Cienie pomagają poprawić kształt brwi, wypełnić małe niedoskonałości czy też po prostu rozjaśnić lub przyciemnić naturalny kolor brwi. 

Z tym kosmetykiem wiążę nadzieję. Mam dość rzadkie brwi i nawet henna nie da pełnego efektu, mając na myśli idealne wypełnienie. Używałam go już kilka razy i mogę go szczerze polecić. Jasny cień komponuje się idealnie z moimi brwiami i pasuje do koloru włosów. Załączony wosk modeluje i układa niesforne włoski. Niedługo osobna notka o tym oto zestawie do stylizacji brwi.

  
Pigment Kobo i eyelinery zakupiłam wcześniej, ale nie miałam czasu by napisać o nich coś więcej. Srebrny eyeliner od My Secret wzięłam na ślepo, gdyż nic o nim wcześniej nie wiedziałam. Ceniąc tę markę pokładałam nadzieję w wyraźnym kolorze. Nie myliłam się! Ten eyeliner rysuje precyzyjne i prawdziwie srebrne kreseczki. Już mam pomysł na makijaż sylwestrowy z jego użyciem. Widząc w Naturze nową kolekcję kosmetyków z mojej ulubionej Sagi Zmierzch po prostu musiałam coś kupić. Z początku chciałam wziąć pigment, ale pani doradziła, że mocniejsze kolorystycznie są te z Kobo. Wybrałam, więc kolejny eyeliner jednego dnia. Mianowicie 01 Alice Had A Vision - Againg od Essence. Nie ma już tak wyrazistego koloru jak ten z My Secret, ale brokat i fiolet są delikatnym urozmaiceniem makijażu ze Zmierzchu :) Widziałam gdzieś konkurs na makijaż ze Zmierzchu, w którym ten eyeliner weźmie udział. Decydując się na mój pierwszy pigment, pani doradziła mi produkt od Kobo, gdzie wybrałam odcień żółtego. Tusz do rzęs Maxfactor 2000 Calorie nabyłam, bo inne tusze już mi się kończą. Wydłuża i pogrubia rzęsy, trzeba uważać nakładając jego odpowiednią ilość, szczególnie pod okulary.

Baza pod cienie od Virtual , polecana przez inne blogerki musiała znaleźć się i u mnie. Jeszcze jej nie testowałam, ale mam nadzieję, że dobrze sprawdzi się ze Sleekowymi cieniami. Kolejny korektor, tym razem Skin Match od Astora, który zakupiłam w czasie Kolorowego Tygodnia w Rossmanie z 40 % zniżką. Stosuję go przy codziennym makijażu, częściej niż wcześniej opisane korektory z paletki Technic Hide It. Kupiłam też Arabski Kohl. Jego wyrazista czerń pasuje do mocnych kompozycji i kontrastowych stylizacji. Podobno zapobiega powstawaniu jaskry i innym chorobom oczu. Cztery kredki, jasno-niebieska i fioletowa od Miss Sporty oraz dwie białe od L'ambre. Narzekając na brak głównie białej kredki zakupiłam jedną, a drugą dostałam w gratisie za duże zamówienie :) Teraz na jakiś czas mam nadwyżkę. Brzoskwiniowy lakier Constance Carol wzięłam z myślą o naturalnym efekcie. Dodatkowo przy większym zamówieniu to jego zakup nie robił różnicy, gdyż kosztował 2 zł :) Z brzegu widać spray do czyszczenia okularów oraz na dole gratis od Urodomani - pilniczek do paznokci.

Pędzelki


Głównie od firmy Elf, gdzie trzy pędzelki do rozcierania cieni trafiły do koszyka równo ze Sleekowymi paletkami. Dwa do korektora, jeden od Manhattan, a drugi od for you Beauty. Zestaw pędzelków z prawej ze standardowej kosmetyczki, nie wiem z jakiej firmy. Dostałam je w prezencie. Na pewno przydadzą się do nakładania cieni i nie tylko.

Demakijaż 


Ten komplet wygrałam w konkursie na stronie www.rossnet.pl, gdzie opisując sposoby na pielęgnację cery trafiła do mnie ta oto nagroda. Są prywatne marki Rossmanna, takie jak Lilibe, Synergen oraz Rival. Produkty do demakijażu miałam na wykończeniu, dlatego bardzo ucieszyłam się z tej nagrody. Dwa zestawy płatków do peelingu oraz zwykłych do oczyszczania cery. Dwa płyny do demakijażu. Żel do mycia i oczyszczania twarzy oraz żel do demakijażu. Całkiem pokaźny zestaw. Zdziwiona byłam, że pomimo wygrania jednego zestawu dostałam dwa e-maile i dwie nagrody czekały na mnie w Rossmannie. Może podzielili je na dwie części. Na pewno nie będą zalegały. Płyn Rival i żele Synergen oraz Rival używam regularnie. Żelem w różowej buteleczce codziennie przed snem myję twarz i zaognionych miejsc już rano nie widać.

Pielęgnacja twarzy i ciała 


Jako, że wykończenie żelu pod prysznic od Wellness Beauty zakończyło się powodzeniem zakupiłam tym razem inny zapach - wanilii i makadamii, który również urzeka delikatnością i słodyczą. Żel pod prysznic od Fa dostałam w prezencie. Jeszcze nie miałam okazji się z nim kąpać, ale jedno co mogę o nim powiedzieć to pyszny i orzeźwiający zapach. Żel do higieny intymnej Joanna jest praktyczny, ze względu na maleńką buteleczkę. Truskawkowy zapach przypadł mi do gustu. Dezodorant Fa kupiłam ze względu na brak alkoholu w składzie oraz wręcz niewyczuwalny zapach. Produkty tego typu powinny przede wszystkim odświeżać. Nie mam swojego ulubionego dezodorantu. Przebieram między różnymi markami. Cztery maszynki od Bic leżą na zapas w dolnej szufladce nowej szafki na kosmetyki. Zapomniałam jej sfotografować, ale mieszcząca się na półce mała szafka, z trzema szufladkami mieści podzielone kategoriami kosmetyki. Od góry: do codziennego makijażu, następnie uzupełnienie makijażu, w trzeciej szufladce inne produkty (maseczki oraz czepek do olejowania włosów). Krem niszcz pryszcz firmy Dla ma zwalczać trądzik i niedoskonałości. Jest kosmetykiem na dzień, więc przed nałożeniem podkładu i w inne dni na oczyszczoną twarz delikatnie wklepuję go opuszkami palców. Do zamówienia dostałam próbki daru piękna kremu na noc oraz kuracji rengenerującej również na wieczorową porę. Widać, że marka Dla dba o klienta :)

Pielęgnacja włosów 


Sprawdzony szampon Isana o nieziemskim zapachu ponownie zagościł w mojej łazience. Jest tak wyjątkowy, że niedługo osobny post o nim. By ograniczyć codzienne mycie włosów po raz drugi postawiłam na suchy szampon Frottee. Wcześniej używałam go w wakacje, kiedy to nie za bardzo chciałam tracić czas na mycie włosów i co drugi dzień pomiędzy normalnym myciem spryskiwałam rozczesane włosy tym oto produktem. Nie jestem w 100 % zadowolona z niego, ponieważ nie jest to to samo uczucie jak po myciu normalnym szamponem. Po raz pierwszy spryskałam się nim do szkoły i nie czułam się za bardzo komfortowo. Będę do jedynie stosować w dni, kiedy za późno obudzę się do szkoły, czyli jest on takim moim mini planem awaryjnym :) 

KTC Pure Coconut Oil to kokosowy olejek do włosów i ciała:

Olej kokosowy - król wśród olejów! Posiada szeroki wachlarz zastosowania. Olej kokosowy jest opisywany jako "najzdrowszy olej na ziemi". Oprócz kulinarnego zastosowania przynosi wszechstronne korzyści pielęgnacyjne.

 Zastosowanie:
- środek spożywczy
- maseczka do włosów
- pielęgnacja ciała
- masaż odżywczy
 
Właściwości:
- antybakteryjny
- antywirusowy
- antyseptyczny, wspomaga gojenie ran
- reguluje przemianę materi
- nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej
- wzmacnia mięsień sercowy
- nie obciąża trzustki
- łagodzi dolegliwości cukrzycowe
- odżywia skórę
- pomocny w egzemach
- spowalnia starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek
- wzmacnia włosy
- likwiduje łupież
- nie zawiera cholesterolu
- dobry dla diabetyków

- posiada neutralny zapach

Puki co stosowałam go dopiero raz i nie jestem w stanie potwierdzić jego "niesamowitych" właściwości. Rozstawiłam go na włosach na całą noc i nałożyłam sylikonowy czepek (po prawej stronie na zdjęciu), który zakupiłam w Naturze. Jego nie neutralny zapach pozostał na włosach przez dobre kilka dni. Pomimo kilku myć nie do końca pozbyłam się jego zapachu. Może i włosy są odrobinę odżywione, to pełną recenzję napiszę dopiero za jakiś czas.

Listopadowe denkowanie 




Muszę przyznać, że nie dotrzymałam postanowień na ubiegły miesiąc. Zużyłam tylko pojedyncze produkty, dlatego to denkowanie przekładam na następny miesiąc. Poza kosmetykami ze zdjęcia mam jeszcze resztki produktów do demakijażu, które czekają na zużycie. Jako, że chcę je opisać na blogu to muszą poczekać na to, że się ich pozbędę.

W najbliższym czasie na blogu będzie się sporo działo. W każdej wolnej chwili postaram się coś napisać. Dzisiaj od godziny 16 piszę notkę, robię zdjęcia i powoli przygotowuję się do zakończenia rozdania :) Już jutro w południe jego wyniki. Zobaczymy czy do północy zbierze się 50 obserwatorów. Zostało już na prawdę niewiele. Pamiętajcie, że dodatkowa niespodzianka czeka. Jutro dowiecie się co to takiego. Jeszcze ponad trzy godziny na wzięcie udziału w rozdaniu, w którym do wygrania kosmetyki i biżuteria ze zdjęcia oraz super niespodzianka przy 50 obserwatorach.

3 komentarze:

  1. Bardzo szczegółowa notka, to lubię.:)
    Ja w tym miesiącu ''wzbogaciłam'' kolekcję o 19 nowych kosmetyków w tym tylko jedna rzecz z kolorówki - Revlon CS. Wykończyłam parę rzeczy w listopadzie, ale też niewiele. Ta moja słabość do litrowych masek do włosów kiedyś mnie wykończy. xD


    Co do paletek, dobre są też z L.A. Colors, świetna pigmentacja, ale dostać je można tylko na Allegro i to jeszcze pod jakimś idiotycznym hasłem 5w1.

    Pozdrawiam i czekam na Sleek'owe makijaże.:)

    Gall Anonim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo zakupów, więc musiałam szczegółowo napisać :) Dodatkowo nie jestem wstanie pisać regularnie, więc kiedy zabiorę się za notkę daję z siebie wszystko. Racja, przed zakupem pół litrowego kosmetyku do włosów powinnam najpierw go przetestować, bo później może zalegać.

      Poczytam o paletkach L.A. i jeśli twierdzisz, że jest dobra pigmentacja na pewno niedługo wylądują w moim koszyku :)

      Usuń
  2. uuu bardzo dużo zakupów. Może na święta zażyczę sobie od mikołaja jakąś paletkę sleeka. Do zobaczenia na spotkaniu toruńskich blogerek:)

    OdpowiedzUsuń