poniedziałek, 14 października 2013

Max Factor Clump Defty by False Lash Effect - pogrubiający tusz do rzęs

Tak jak wcześniej obiecywałam zrecenzuję wam tusz do rzęst Max Factor Clump Defty by False Lash Effect. Tą maskarę używam od około 3 miesięcy i jestem z niej bardzo zadowolona. Trafiła do mnie jako wygrana w konkursie i od tego czasu z niej wyłącznie korzystam.



Co pisze producent: 

Max Factor False Lash CLUMP DEFY to połączenie największej wśród produktów Max Factor szczoteczki iFX oraz formuły LIQUID LASH, które nadają rzęsom niesamowitej objętości
od nasady aż po same końce.

LIQUID LASH gęstnieje podczas wysychania zapewniając elastyczność
i naturalny wygląd rzęs.
Rewelacyjna,gruba szczoteczka mascary iFX , jest w 50% zbudowana z włókien, dzięki czemu zapewnia idealną aplikację tuszu na rzęsach.
W efekcie makijaż przy użyciu tej mascary idealnie podkreśla rzęsy, zwiększa ich objętość i precyzyjnie je rozdziela, dzięki czemu oczy zyskują wspaniałą oprawę.

Formuła mascary zawiera polimery, które zmiękczają, uelastyczniają i modelują rzęsy.
Tusz jest naprawdę bardzo dobry,pięknie modeluje rzęsy,nie kruszy się i nie skleja rzęs.

Tusz ponadto charakteryzuje się dużą odpornością na wysokie temperatury, wodę i wilgotne powietrze dając efekt bardzo trwałego makijażu nawet w czasie złych warunków pogodowych.
 



Moja opinia: 

Stosuję go codziennie rano i kiedy wracam do domu, po ok. 8 godzinach to trzyma się dobrze. Z nim nie mam problemu osypywania się, czy tworzenia grudek. Wystarczy dokładnie nałożyć go na rzęsy i pozostanie tam na długo. Jest odporny na deszcz i inne czynniki klimatyczne. Pomimo, że mam wrażliwe oczy to stosowanie go razem z noszeniem soczewek w niczym nie przeszkadza. Nawet przy łzawieniu oka trzyma się dobrze. Co jest dla mnie dużym plusem. Minusów raczej nie widzę, no może fakt, że zbyt łatwo nie da się go zmyć. Trzeba porządnie potrzeć wacikiem z płynem do demakijażu. Podoba mi się szczoteczka, która dzięki łukowatemu kształtowi mocno wydłuża i odpowiednio pogrubia rzęsy. Nie robi "pajęczych nóżek", co jest częste przy pogrubiających tuszach. 
Szczoteczka:


Przed i po nałożeniu:




Dziękuję kochani, że doczekaliście do końca. Już niedługo kolejne recenzje i makijaże. Jesień bywa taka inspirująca. Buziaczki :*

POWRÓT!

Kochani po dość długiej nieobecności postanawiam powrót. Pasja i chęć blogowania była we mnie przez ten czas, jednak z kilku osobistych powodów nie byłam w stanie pisać. Za co was, drodzy czytelnicy bardzo przepraszam. Teraz będę starała się regularnie dodawać posty. Tak jak wcześniej o kosmetykach, makijażach, kuchni i tym co mnie inspiruje oraz rozwesela. Chciałabym dzielić się z wami nowinkami kosmetycznymi i produktami, które wypróbowałam. A mam na ten temat sporo do pisania.

Zastanawiałam się również nad zmianą szaty graficznej na blogu. Coś o tematyce jesiennej jak najbardziej. Jeszcze dziś pojawi się kosmetyczny post, w którym przedstawię testowany tusz Max Factor Clump Defty.
Zabieram się za dokańczanie zdjęć i tworzenie nowego wyglądu bloga.

Dziękuję, że jesteście kochani :)

niedziela, 5 maja 2013

Cienkie ciasto na pizzę

Witajcie kochani :) Długo mnie tutaj nie było za co bardzo was przepraszam. Miałam sporo nauki i innych ważnych spraw. Pisanie bloga sprawia mi ogromną radość, więc na pewno tego nie zaprzestanę. Do końca roku szkolnego będę wpadać rzadko, ale na pewno coś napiszę...

Wczoraj w chwili wolnego postanowiłam przyrządzić pizzę, która już od jakiegoś czasu robi mi smaka. Dodatkowo przeglądając zdjęcia waszych smakowitych wypieków musiałam sama coś upichcić :)
Raczej kupuję gotową pizzę prosto z pizzerii, bądź mrożoną. Teraz jednak całą wykonałam sama, korzystając z przepisu mamy na cienkie ciasto na pizzę. W dalszej części według własnego uznania udekorowałam ciasto rozmaitymi składnikami. Zobaczcie jak mi wyszło :)


Składniki ciasta do pizzy:
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • szklanka letniej wody
  • 4 łyżki oleju roślinnego
  • 8 gram drożdży
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
Przygotowanie:
  1. W dużej misce wymieszałam mąkę, drożdże, olej, cukier i sól.
  2. Stopniowo dolewałam wody i już powoli wyrabiałam ciasto ręką.
  3. Pozostawiłam na 30 min, by trochę urosło.
  4. W tym czasie przygotowywałam składniki na pizzę.
  5. Zrobiłam sos (koncentrat pomidorowy + ketchup + majonez).
  6. Pokroiłam pieczarki w plastry.
  7. Kiedy ciasto już trochę podrosło zaczęłam formować placek.
  8. Najpierw je rozwałkowałam, a później równomiernie formowałam do blachy.
  9. Na już rozłożone ciasto wylałam sos, później ułożyłam pieczarki i posypałam mozzarellą.
  10. Całość włożyłam do rozgrzanego piekarnika na 25 min.
Jeśli macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach, a tymczasem ja zmykam. Smacznego!

piątek, 29 marca 2013

Kampania Streetcom: Piwo Somersby

Pierwszy raz piszę tutaj o Streetcom. Mianowicie dostałam się do najnowszej kampanii piwa Somersby z czego jestem bardzo zadowolona. Więcej o tym wyjątkowym, jabłkowym trunku w dalszej części notki. Teraz tym, którzy jeszcze nie znają Streetcom przedstawię ogólne zasady działania strony...

Streetcom to wyjątkowe i jedyne w Polsce medium społecznościowe, złożone z ponad 230 000 sprofilowanych konsumentów, którzy aktywnie rozmawiają o markach i produktach w świecie rzeczywistym i w sieci. Od 2004 roku przeprowadziliśmy kilkaset kampanii dla wielu branż, w tym: produktów spożywczych, artykułów dla dzieci, a także sprzętu elektronicznego, usług bankowych czy serwisów internetowych lub produktów ekskluzywnych.


Już od ponad dwóch lat jestem ekspertem Streetcom, bo testowanie sprawia mi przyjemność.

Eksperci Streetcom to wyjątkowa i jedyna w Polsce społeczność, złożona z ponad 230 000 osób, zarejestrowanych na naszej stronie (właśnie tutaj!). Uczestniczą oni w kampaniach rekomendacji.
Co to znaczy? Wybrani konsumenci otrzymują do testowania nieodpłatnie produkty i dzielą się próbkami ze swoimi znajomymi. Przesyłają nam swoje opinie, które przekazujemy producentom. Przeprowadziliśmy kilkaset kampanii dla wielu branż, w tym: produktów spożywczych, artykułów dla dzieci, sprzętu elektronicznego czy produktów ekskluzywnych. To miejsce dla aktywnych, otwartych, ciekawych i rozmownych ludzi – takich, jak Ty?



Kiedyś jak jeszcze nie posiadałam bloga miałam zaszczyt uczestniczyć w kampanii napoju Lipton. Teraz po dwóch latach trafiła mi się druga akcja tego typu :) 



Tuż po tym jak kurier zapukał do moich drzwi paczka była już rozpakowana :)
Streetcom dbając o swoich ekspertów i tym razem się postarał. W lordowskim pudełku znalazły się: 24 butelki 400 ml piwa Somersby, oryginalna szklanka, karta ambasadora, zestaw kart do gry, przewodnik ambasadora, 18 ulotek i 18 wizytówek, które wraz z piwami mam rozdawać innym miłośnikom jabłkowej goryczy :)

Na pierwszy ogień poszła moja rodzinka, której podobnie do mnie piwo wyjątkowo smakowało. Umililiśmy sobie początek długiego, Świątecznego weekendu. Somersby podane z lodem smakuje najlepiej.


Ja jak przystało na ambasadora piłam z firmowej szklanki Somersby, która dołączy do mojej kolekcji szklanek.

Jeśli również chcecie testować darmowe produkty to zapraszam na Streetcom, można rejestrować się przez mój link za co będę bardzo wdzięczna :)


niedziela, 17 marca 2013

MOLLON PRO - pastel orchid nr. 3

 Śniegowy podpis z wczorajszego spaceru :)

Już zaczęłam chować grube zimowe płaszcze i ciepłe szale, a tutaj niespodzianka. Zima ponownie zawitała do Torunia. Przez te wahania temperatur wszyscy w domu podciągają nosem. Kalendarzowa wiosna już za kilka dni i mam nadzieję, że do tego czasu zrobi się chociaż trochę cieplej. Nie jestem zwyczajna do siedzenia w domu w długim rękawie. Zrobiło się tak chłodno, że nie miałam wyjścia. Chciałoby się tylko wygrzewać w łóżku... Ostatnio mam zastój z zakupami, kupuję tylko niezbędne kosmetyki pielęgnacyjne, takie jak: szampon, czy pasta do zębów. Zresztą nazbierało mi się tyle produktów do opisania, że mam pracę aż do lata :) Teraz tylko, aby znaleźć trochę cennego czasu.


 Co pisze producent:

Linię MOLLON PRO NAIL LACQUER tworzy kolekcja super trwałych, szybkoschnących, profesjonalnych lakierów do paznokci.
Formuła lakieru została wzbogacona w utwardzacz, który przedłuża trwałość lakieru do 7 dni.
Wysoka jakość komponentów zapewnia idealną konsystencję lakieru. Wyrafinowaną, klasyczną gamę kolorów uzupełniają odcienie ekstrawaganckie, na każdą porę roku, dnia i każdą okazję.
Profesjonalny pędzelek, doskonale rozprowadza lakier na płytce paznokcia, nie tworząc smug. Aby spotęgować trwałość lakieru, na początku manicure należy użyć BASE COAT NAIL REPAIR, następnie 2 warstwy NAIL LACQUER i TOP COAT QUICK DRYER.

3Free – wolne od toluenu, formaldehydu i DBP.

Moja opinia:

Z serią MOLLON PRO zapoznałam się dwa lata temu. Mianowicie skusiłam się na kilka lakierów tej firmy ze względu na szeroką gamę kolorystyczną. W ofercie dostępne są też preparaty pielęgnujące. Na zdjęciu przedstawiam delikatny, pudrowy róż, który zachwycił mnie swoim słodkim odcieniem. Pastel orchid nr. 3 przypomina mi kwiatka, który wyłania się z pod śniegu i zapowiada wiosnę. Najpierw jednak nałożyłam utwardzający lakier podkładowy - Base Coat Nail Repair. Jest to baza mająca na celu usztywnić płytkę paznokcia. Zauważyłam, że bez tego lakieru zdecydowanie gorzej nakłada mi dalsze warstwy. Zresztą, jeśli wyjedzie się na skórę nie widać tego. Później dwie warstwy pastelowego koloru, oczywiście w odstępie czasowym. Na każdą warstwę psikałam sprayem przyspieszającym wysychanie lakieru od Avon... Z serii MOLLON PRO używam również - Top Coat Quick Dryer, szybkoschnący lakier nawierzchniowy. Ma za zadanie chronić płytkę przed czynnikami zewnętrznymi i utrzymywać lakier jeszcze dłużej. W swojej kolekcji mam też Cuticle Oil Moisturizing Repair, nawilżający olejek z kompleksem witamin. Maluję nim paznokcie i skórki raz w tygodniu, by odżywić i zachować zdrowy wygląd. Z kolorowej gamy posiadam Splendid Blue nr. 19 w pięknym odcieniu niebieskiego. Dziś jednak waszą uwagę kieruję na ten konkretny, różowy kolor. W następnych notkach opiszę poszczególne produkty od MOLLON PRO oraz przyspieszacz od Avon  :-)


sobota, 9 marca 2013

Yves Rocher - maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów

Dziś postanowiłam wrzucić recenzję maseczki od Yves Rocher, która powędrowała do mnie dzięki swojemu orientalnemu zapachowi. Więcej plusów poznacie w dalszej części. Zapraszam :-)


Co pisze producent:


Maseczka z glinką marokańską oraz olejkiem arganowym z upraw ekolgicznych zapewnia oczyszczoną, promienną skórę oraz sprężyste, jedwabiście lśniące włosy.

Stosowanie: zwilż włosy i skórę twarzy, a następnie nałóż maseczkę. Dokładnie spłucz po 5 minutach.

Sekret roślin:  drogocenne właściwości olejku arganowego sprawiły,
że został nazwany „Złotem Maroko”
Drzewo arganowe jest niezwykle cennym i rzadkim gatunkiem,
występuje jedynie w południowo- zachodniej części Maroko,
pomiędzy Agadirem, Marakeszem i Essaouria.
Orzechy z drzewa arganowego kryją prawdziwy skarb:
olejek arganowy, zwany „płynnym złotem Maroko”.
Tłoczeniem oleju zgodnie z tradycją zajmują się
marokańskie kobiety w żeńskich spółdzielniach.
Naukowcy Yves Rocher wyselekcjonowali olejek arganowy w 100 % biologiczny, bez pestycydów i niemodyfikowany
genetycznie. Olejek arganowy extra-vierge jest uzyskiwany
tradycyjną metodą w procesie tłoczenia owoców tuż po
ich zbiorze.


Moja opinia:

Od dawna polowałam na okazję, by kupić tę maseczkę. Bo za 30 ml glinki nie widzi mi się wydać 50 zł. Jak dla mnie to stanowczo za dużo. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że cenię sobie glinkę innej firmy. Jest ona zdecydowanie tańsza. W tej wersji możemy jej używać na twarz i włosy, jednak ja do włosów użyłam jej góra dwa razy i to w mniejszej ilości. Jeśli miałabym na całe włosy wylać tą maseczkę to starczyłaby ona na raz, więc w tej kwestii nie jestem jej w stanie opisać. Zauważyłam, że jedynie po jej spłukaniu włosy ładnie pachną i to chyba wszystko. Co do twarzy to stosowałam ją dwa razy w tygodniu i aż do wyschnięcia glinki trzymałam na buzi. Wiadomo jak to z glinką, trudno jest się jej pozbyć. Ja na większe waciki (takie do peelingu) brałam trochę wody i delikatnie zmywałam kosmetyk. Tutaj mogę dać więcej plusów. Po zabiegu moja wrażliwa skóra nie jest czerwona, wręcz przeciwnie promienieje. Niedoskonałości są jakby pod magiczną warstwą i tak nie bolą jak wcześniej. Buzia jest przyjemnie ściągnięta, nie tak mocno jak w przypadku innych glinek. To właśnie wyróżnia tę maseczkę. Kupowałabym ją częściej, jednak ta wysoka cena sprawie, że jest to kosmetyk, który używam dla przyjemności, a nie z konieczności. Czasami warto zaserwować sobie chwilę relaksu. Pomimo wysokiej ceny mogę ją w 100 % polecić każdej osobie, która ceni sobie ładny zapach i szybkie rezultaty.

Składniki:


 Konsystencja:

*Od razu po nałożeniu


*Po wyschnięciu


Jak na glinkę przystało, staje się wysuszona i twarda.

piątek, 8 marca 2013

Powiew wiosny

Wybaczcie kochani, że tak długo nic nie pisałam. Dopiero dzisiaj czuję się lepiej. Grypa nie chce zostawić mnie w spokoju. Czuję się kiepsko przez to, że was zaniedbałam :( Nie zrobiłam nawet podsumowującej notki na koniec miesiąca. Chociaż zbyt w mojej pielęgnacji się nie zmieniło to jednak chciałabym przedstawić wam kilka nowinek. To jednak dopiero w najbliższych dniach. Przez moją chorobę narobiłam sobie sporo zaległości w szkole, więc ten tydzień będzie decydujący. Muszę się spiąć i wziąć w garść. Na szczęście mam wam kochani i moje pasje, dzięki którym idę cały czas do przodu :) Nie przedłużając zmalowałam dzisiaj wiosenny makijaż. Użyłam do niego po raz pierwszy pigmentu Kobo, w tym wydaniu jest to żółty odcień. Zainspirowałam się słońcem za oknem i Dniem Kobiet. Z tej okazji chciałabym życzyć:

By każda z nas odnalazła w życiu to, dzięki czemu pnie się do przodu;
Miłość, przyjaźń, pasje, wiarę w lepsze jutro i to co się na prawdę kocha.
Dla wszystkich razem i każdej z osobna przesyłam gorące buziaki i pogodę ducha :* 
  





 

środa, 20 lutego 2013

Konkurs - Czarownice kontra Czarodziejki



Ja zdecydowanie wybrałam to drugie i zmalowałam magiczny makijaż. Ostatnio nie mam czasu, by coś stworzyć. Teraz jednak postanowiłam wziąć się w garść i dobrze się bawić :)


Zdjęcie z tej samej sesji, nie biorące udziału w konkursie.

Zapraszam na konkurs do Agi i Wioli, każda z was może przesłać swoją pracę i wygrać wspaniałe nagrody.


Miejsce 1

Miejsce 2

 
Miejsce 3


sobota, 2 lutego 2013

Rozdanie urodzinowe - wyniki!

Dziękuję kochani za tak liczny udział w zabawie. Jestem bardzo zadowolona, że przybywa was coraz więcej  :)

Bez przedłużania rozdanie wygrywa... 

Veronica_Lu (ver*******@gmail.com)
Już do ciebie napisałam

Oto co zdobywasz:


Czekam na adres i wysyłam paczkę. Jeszcze raz gratuluję :-)

sobota, 19 stycznia 2013

Vivabox Perfumy Kolekcja dla Niej

Witajcie kochani! :) I tak na lenistwie minął mi pierwszy tydzień ferii. Jako, że jestem ciepłolubem w mróz wolę siedzieć w domu. Jednak piękna zimowa pora woła mnie i mój aparat na spacer. Koniecznie dziś lub jutro idę się przejść i wyniki moich zimowych zdjęć zaprezentuję na blogu, jako takie małe odejście o tematu kosmetyków...

Niedawno przyszedł mi niespodziewany prezent - nagroda od Vivabox. Jest to mój pierwszy gifbox, dlatego jestem mocno podekscytowana. Zapraszam do pachnącej recenzji ;)


Co pisze producent:


Moja opinia:

W pudełku znajdują się próbki perfum, z których mogę wybrać jeden i wymienić w drogerii Sephora na pełnowartościowy produkt. Jak do tej pory najbardziej spodobał mi się zapach Calvin Klein Beauty. Jego kusząca drzewno kwiatowa woń długo pozostawia na skórze niesamowity zapach. Według mnie nie ma on porównania z Euphorią, będącą dla mnie zbyt intensywną. Co do innych perfum swoją uwagę przykuła Lola Marc'a Jacobs'a, jednak tutaj minus to krótkie utrzymywanie się zapachu. Wygrywa ona jednak w kategorii najpiękniejszych flakonów. W dołączonym przewodniku po świecie perfum można dowiedzieć się więcej o każdym z zapachów. Mój Calvin Klein Beauty przedstawia piękno wewnętrzne wyrafinowanej, pewnej siebie i eleganckiej kobiety.

Co w środku:



Ten gifbox można kupić tutaj również w wersji dla Niego :) Cena 199,00 zł

sobota, 12 stycznia 2013

Yves Rocher - Perfumowane mleczko do ciała

Wczoraj zaczęły mi się ferie. Chociaż od świątecznej przerwy minęło zaledwie półtora tygodnia brakowało mi odpoczynku. Zimowa pora daje się we znaki i tuż po późnym powrocie ze szkoły kładę się do łóżka. Zwykle mam problem z wczesnym wstawaniem, jednak w dni wolne przychodzi mi to z łatwością. Po porannym lenistwie postanowiłam wreszcie coś napisać. Ferie dały mi kopa, więc będę codziennie coś publikować, by nadrobić stracony czas. Na blogu organizuję urodzinowe rozdanie, które potrwa do lutego. Zachęcam do udziału, gdyż do wygrania jest książka Bobbi Brown Manual Makeup, recenzowana wcześniej na blogu.

Dziś przedstawię wam moje pobudzające mleczko do ciała, tak bardzo cenione przeze mnie w tym mroźnym okresie.


Co pisze producent:


Moja opinia:

Dość pojemną 300 ml butelkę zdobi pozłacany, kwiatowy wzór. Dzięki swojemu kształtowi i szykownemu wyglądowi ładnie prezentuje się na łazienkowej półce. Korek można łatwo otworzyć, nawet śliskimi dłońmi. Zapach niczym z rajskiego ogrodu, relaksuje i sprowadza radosną atmosferę. Bynajmniej poprawia mi humor w chłodne, zimowe wieczory. By odpowiednio nawilżyć skórę potrzeba go trochę wycisnąć. Więcej muszę nałożyć go na łokcie i stopy, gdzie skóra szybko się wysusza. Przy regularnym stosowaniu można zauważyć poprawę kondycji skóry, która jest bardziej miękka i delikatna. Używam go codziennie wieczorem, na zmianę z innymi balsamami.

Składniki:


Mleczko ma kremową, nie lepiącą się konsystencję. Biała maź o kwiatowym zapachu szybko się wchłania i świetnie nawilża suchą skórę.

Produkt zakupiłam na stronie internetowej Yves Rocher za 19,99zł. Pochodził z limitowanej serii, która jest już niedostępna.

czwartek, 3 stycznia 2013

Urodzinowe rozdanie!

Tak jak obiecałam z okazji pierwszych urodzin bloga organizuję rozdanie, w którym do wygrania rzeczy ze zdjęcia. W zestawie m.in. książka Bobbi Brown Makeup Manual, recenzowana wcześniej na blogu (http://isilie.blogspot.com/2012/02/perfekcyjny-makijaz-bobbi-brown.html#.UOXeO28sA1E)!



Oto co musisz zrobić, by wygrać te nagrody:
  • Być obserwatorem bloga
  • Napisać w komentarzu swój nick i e-mail, np. Ilona Isilie, ilonaaa93@gmail.com
  • Mieć szczęście w losowaniu, które odbędzie się 02.02.13r. o godzinie 12:00
Powodzenia kochani :)

środa, 2 stycznia 2013

Pierwsze urodziny bloga!

 *Pierwszy nagłówek bloga


Dokładnie rok temu zamiłowanie do pisania i fotografowania podkusiło mnie o założenie bloga. 02.01.2012 r. wymyśliłam nazwę, czyli moje imię w języku elfów. Gdzieś w internecie znalazłam translator właśnie z ich języka, tak mi się ona spodobała, że została moim blogowym pseudonimem. Jako, że lubię podróżować do świata fantazji okazała się ona idealna.
Wcześniej już pisałam blogi na innych domenach, o grafice komputerowej, filmach, szablonach blogowych itp. Jest to jednak mój pierwszy blog o kosmetykach i urodzie. Z czasem moja chęć tworzenia przerodziła się w robienie makijaży. Opinie o dobrych i nie koniecznie produktach całkowicie mnie pochłonęła. Uważam, że powinno dzielić się prawdziwymi efektami różnych kosmetyków. Każda skóra reaguje inaczej, dlatego spora liczba blogów o tej tematyce to strzał w dziesiątkę :)
Przez rok czasu udało mi się sporo osiągnąć. Wiem jak trudno mają początkujące blogerki, stojące otworem przez niewyobrażalną ilością kosmetyków. Każda z nas ma swoją pasję i dba o jej rozwój. Dla mnie pisanie stało się połączeniem szarej codzienności ze światem kolorowych i pachnących kosmetyków. To coś wspaniałego.

 *by Kawiko

Chciałabym Wam wszystkim mocno podziękować za odwiedzanie, czytanie, oglądanie i komentowanie mojego bloga. Dzięki Wam kochani mam jeszcze większe chęci i motywację do pisania. Obiecuję, że i w tym roku się na mnie nie zawiedziecie. Pomimo, że ostatnio trochę przystopowałam z blogowaniem :) Niestety niespodzianki muszę przełożyć na jutro, gdyż choroba mnie do tego zmusza. Jeszcze raz na prawdę Wam dziękuję :*


wtorek, 1 stycznia 2013

Grudniowe zakupy i zużycia

Witam Was kochani w Nowym Roku 2013! Bardzo mi miło, że jesteście ze mną. Był to rok pełen wyzwań i pracy. Spotkałam wielu ciekawych ludzi, w tym koleżanki "po fachu", czyli blogerki kosmetyczne. Każdego dnia zdobywałam wiedzę i starałam dzielić się nią z Wami, moimi wiernymi czytelnikami. Pamiętam jak sama czytałam inne blogi i marzyłam o założeniu własnego. Teraz to pragnienie się spełniło i mogę w pełni realizować swoje dawne i obecne marzenia. Już jutro 1-sze urodziny bloga i z tej okazji przygotuję dla Was wiele atrakcji, w tym rozdanie.

Teraz podsumowując grudzień chciałabym przedstawić moje zakupy i zużycia w tym miesiącu.


Nie ma porównania z poprzednim miesiącem, gdzie moje zakupy nie mieściły się na jednym zdjęciu. Teraz są one o wiele skromniejsze. Ze względu, że nie kupuję nigdy kosmetyków na zapas i muszę zużyć poprzednie. Najbardziej oczekiwanym zakupem był podkład Bourjois, który będę stosować pierwszy raz. Słyszałam o nim wiele dobrego i osobiście testowałam go w drogerii. Zachwycił mnie swoim kryciem i jasnym odcieniem, który idealnie pasuje do mojej cery. Już niedługo jego pełna recenzja :)


Tutaj z kolei zużycia, z których jestem zadowolona. Z żadnym kosmetykiem się "nie męczyłam" i wręcz szkoda, że niektóre się już skończyły. Moja cera szczególnie polubiła krem Loreal, który zimową porą doskonale o nią dba. Na dniach pojawi się jego recenzja. Zapewne przez wszystkich znany żel pod prysznic Wellness & Beauty zachwyca swoim wyrazistym zapachem. Nie ma jakiś szczególnym zastosowań, pomijając delikatne nawilżanie. Jego zapach jest jednak obłędny. Dwa żele do mycia twarzy towarzyszyły mi każdego dnia, najpierw Bourjois, by usunąć makijaż, a następnie Nivea, by pozbyć się niedoskonałości.