piątek, 29 marca 2013

Kampania Streetcom: Piwo Somersby

Pierwszy raz piszę tutaj o Streetcom. Mianowicie dostałam się do najnowszej kampanii piwa Somersby z czego jestem bardzo zadowolona. Więcej o tym wyjątkowym, jabłkowym trunku w dalszej części notki. Teraz tym, którzy jeszcze nie znają Streetcom przedstawię ogólne zasady działania strony...

Streetcom to wyjątkowe i jedyne w Polsce medium społecznościowe, złożone z ponad 230 000 sprofilowanych konsumentów, którzy aktywnie rozmawiają o markach i produktach w świecie rzeczywistym i w sieci. Od 2004 roku przeprowadziliśmy kilkaset kampanii dla wielu branż, w tym: produktów spożywczych, artykułów dla dzieci, a także sprzętu elektronicznego, usług bankowych czy serwisów internetowych lub produktów ekskluzywnych.


Już od ponad dwóch lat jestem ekspertem Streetcom, bo testowanie sprawia mi przyjemność.

Eksperci Streetcom to wyjątkowa i jedyna w Polsce społeczność, złożona z ponad 230 000 osób, zarejestrowanych na naszej stronie (właśnie tutaj!). Uczestniczą oni w kampaniach rekomendacji.
Co to znaczy? Wybrani konsumenci otrzymują do testowania nieodpłatnie produkty i dzielą się próbkami ze swoimi znajomymi. Przesyłają nam swoje opinie, które przekazujemy producentom. Przeprowadziliśmy kilkaset kampanii dla wielu branż, w tym: produktów spożywczych, artykułów dla dzieci, sprzętu elektronicznego czy produktów ekskluzywnych. To miejsce dla aktywnych, otwartych, ciekawych i rozmownych ludzi – takich, jak Ty?



Kiedyś jak jeszcze nie posiadałam bloga miałam zaszczyt uczestniczyć w kampanii napoju Lipton. Teraz po dwóch latach trafiła mi się druga akcja tego typu :) 



Tuż po tym jak kurier zapukał do moich drzwi paczka była już rozpakowana :)
Streetcom dbając o swoich ekspertów i tym razem się postarał. W lordowskim pudełku znalazły się: 24 butelki 400 ml piwa Somersby, oryginalna szklanka, karta ambasadora, zestaw kart do gry, przewodnik ambasadora, 18 ulotek i 18 wizytówek, które wraz z piwami mam rozdawać innym miłośnikom jabłkowej goryczy :)

Na pierwszy ogień poszła moja rodzinka, której podobnie do mnie piwo wyjątkowo smakowało. Umililiśmy sobie początek długiego, Świątecznego weekendu. Somersby podane z lodem smakuje najlepiej.


Ja jak przystało na ambasadora piłam z firmowej szklanki Somersby, która dołączy do mojej kolekcji szklanek.

Jeśli również chcecie testować darmowe produkty to zapraszam na Streetcom, można rejestrować się przez mój link za co będę bardzo wdzięczna :)


niedziela, 17 marca 2013

MOLLON PRO - pastel orchid nr. 3

 Śniegowy podpis z wczorajszego spaceru :)

Już zaczęłam chować grube zimowe płaszcze i ciepłe szale, a tutaj niespodzianka. Zima ponownie zawitała do Torunia. Przez te wahania temperatur wszyscy w domu podciągają nosem. Kalendarzowa wiosna już za kilka dni i mam nadzieję, że do tego czasu zrobi się chociaż trochę cieplej. Nie jestem zwyczajna do siedzenia w domu w długim rękawie. Zrobiło się tak chłodno, że nie miałam wyjścia. Chciałoby się tylko wygrzewać w łóżku... Ostatnio mam zastój z zakupami, kupuję tylko niezbędne kosmetyki pielęgnacyjne, takie jak: szampon, czy pasta do zębów. Zresztą nazbierało mi się tyle produktów do opisania, że mam pracę aż do lata :) Teraz tylko, aby znaleźć trochę cennego czasu.


 Co pisze producent:

Linię MOLLON PRO NAIL LACQUER tworzy kolekcja super trwałych, szybkoschnących, profesjonalnych lakierów do paznokci.
Formuła lakieru została wzbogacona w utwardzacz, który przedłuża trwałość lakieru do 7 dni.
Wysoka jakość komponentów zapewnia idealną konsystencję lakieru. Wyrafinowaną, klasyczną gamę kolorów uzupełniają odcienie ekstrawaganckie, na każdą porę roku, dnia i każdą okazję.
Profesjonalny pędzelek, doskonale rozprowadza lakier na płytce paznokcia, nie tworząc smug. Aby spotęgować trwałość lakieru, na początku manicure należy użyć BASE COAT NAIL REPAIR, następnie 2 warstwy NAIL LACQUER i TOP COAT QUICK DRYER.

3Free – wolne od toluenu, formaldehydu i DBP.

Moja opinia:

Z serią MOLLON PRO zapoznałam się dwa lata temu. Mianowicie skusiłam się na kilka lakierów tej firmy ze względu na szeroką gamę kolorystyczną. W ofercie dostępne są też preparaty pielęgnujące. Na zdjęciu przedstawiam delikatny, pudrowy róż, który zachwycił mnie swoim słodkim odcieniem. Pastel orchid nr. 3 przypomina mi kwiatka, który wyłania się z pod śniegu i zapowiada wiosnę. Najpierw jednak nałożyłam utwardzający lakier podkładowy - Base Coat Nail Repair. Jest to baza mająca na celu usztywnić płytkę paznokcia. Zauważyłam, że bez tego lakieru zdecydowanie gorzej nakłada mi dalsze warstwy. Zresztą, jeśli wyjedzie się na skórę nie widać tego. Później dwie warstwy pastelowego koloru, oczywiście w odstępie czasowym. Na każdą warstwę psikałam sprayem przyspieszającym wysychanie lakieru od Avon... Z serii MOLLON PRO używam również - Top Coat Quick Dryer, szybkoschnący lakier nawierzchniowy. Ma za zadanie chronić płytkę przed czynnikami zewnętrznymi i utrzymywać lakier jeszcze dłużej. W swojej kolekcji mam też Cuticle Oil Moisturizing Repair, nawilżający olejek z kompleksem witamin. Maluję nim paznokcie i skórki raz w tygodniu, by odżywić i zachować zdrowy wygląd. Z kolorowej gamy posiadam Splendid Blue nr. 19 w pięknym odcieniu niebieskiego. Dziś jednak waszą uwagę kieruję na ten konkretny, różowy kolor. W następnych notkach opiszę poszczególne produkty od MOLLON PRO oraz przyspieszacz od Avon  :-)


sobota, 9 marca 2013

Yves Rocher - maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów

Dziś postanowiłam wrzucić recenzję maseczki od Yves Rocher, która powędrowała do mnie dzięki swojemu orientalnemu zapachowi. Więcej plusów poznacie w dalszej części. Zapraszam :-)


Co pisze producent:


Maseczka z glinką marokańską oraz olejkiem arganowym z upraw ekolgicznych zapewnia oczyszczoną, promienną skórę oraz sprężyste, jedwabiście lśniące włosy.

Stosowanie: zwilż włosy i skórę twarzy, a następnie nałóż maseczkę. Dokładnie spłucz po 5 minutach.

Sekret roślin:  drogocenne właściwości olejku arganowego sprawiły,
że został nazwany „Złotem Maroko”
Drzewo arganowe jest niezwykle cennym i rzadkim gatunkiem,
występuje jedynie w południowo- zachodniej części Maroko,
pomiędzy Agadirem, Marakeszem i Essaouria.
Orzechy z drzewa arganowego kryją prawdziwy skarb:
olejek arganowy, zwany „płynnym złotem Maroko”.
Tłoczeniem oleju zgodnie z tradycją zajmują się
marokańskie kobiety w żeńskich spółdzielniach.
Naukowcy Yves Rocher wyselekcjonowali olejek arganowy w 100 % biologiczny, bez pestycydów i niemodyfikowany
genetycznie. Olejek arganowy extra-vierge jest uzyskiwany
tradycyjną metodą w procesie tłoczenia owoców tuż po
ich zbiorze.


Moja opinia:

Od dawna polowałam na okazję, by kupić tę maseczkę. Bo za 30 ml glinki nie widzi mi się wydać 50 zł. Jak dla mnie to stanowczo za dużo. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że cenię sobie glinkę innej firmy. Jest ona zdecydowanie tańsza. W tej wersji możemy jej używać na twarz i włosy, jednak ja do włosów użyłam jej góra dwa razy i to w mniejszej ilości. Jeśli miałabym na całe włosy wylać tą maseczkę to starczyłaby ona na raz, więc w tej kwestii nie jestem jej w stanie opisać. Zauważyłam, że jedynie po jej spłukaniu włosy ładnie pachną i to chyba wszystko. Co do twarzy to stosowałam ją dwa razy w tygodniu i aż do wyschnięcia glinki trzymałam na buzi. Wiadomo jak to z glinką, trudno jest się jej pozbyć. Ja na większe waciki (takie do peelingu) brałam trochę wody i delikatnie zmywałam kosmetyk. Tutaj mogę dać więcej plusów. Po zabiegu moja wrażliwa skóra nie jest czerwona, wręcz przeciwnie promienieje. Niedoskonałości są jakby pod magiczną warstwą i tak nie bolą jak wcześniej. Buzia jest przyjemnie ściągnięta, nie tak mocno jak w przypadku innych glinek. To właśnie wyróżnia tę maseczkę. Kupowałabym ją częściej, jednak ta wysoka cena sprawie, że jest to kosmetyk, który używam dla przyjemności, a nie z konieczności. Czasami warto zaserwować sobie chwilę relaksu. Pomimo wysokiej ceny mogę ją w 100 % polecić każdej osobie, która ceni sobie ładny zapach i szybkie rezultaty.

Składniki:


 Konsystencja:

*Od razu po nałożeniu


*Po wyschnięciu


Jak na glinkę przystało, staje się wysuszona i twarda.

piątek, 8 marca 2013

Powiew wiosny

Wybaczcie kochani, że tak długo nic nie pisałam. Dopiero dzisiaj czuję się lepiej. Grypa nie chce zostawić mnie w spokoju. Czuję się kiepsko przez to, że was zaniedbałam :( Nie zrobiłam nawet podsumowującej notki na koniec miesiąca. Chociaż zbyt w mojej pielęgnacji się nie zmieniło to jednak chciałabym przedstawić wam kilka nowinek. To jednak dopiero w najbliższych dniach. Przez moją chorobę narobiłam sobie sporo zaległości w szkole, więc ten tydzień będzie decydujący. Muszę się spiąć i wziąć w garść. Na szczęście mam wam kochani i moje pasje, dzięki którym idę cały czas do przodu :) Nie przedłużając zmalowałam dzisiaj wiosenny makijaż. Użyłam do niego po raz pierwszy pigmentu Kobo, w tym wydaniu jest to żółty odcień. Zainspirowałam się słońcem za oknem i Dniem Kobiet. Z tej okazji chciałabym życzyć:

By każda z nas odnalazła w życiu to, dzięki czemu pnie się do przodu;
Miłość, przyjaźń, pasje, wiarę w lepsze jutro i to co się na prawdę kocha.
Dla wszystkich razem i każdej z osobna przesyłam gorące buziaki i pogodę ducha :*