sobota, 9 marca 2013

Yves Rocher - maseczka z glinką marokańską do twarzy i włosów

Dziś postanowiłam wrzucić recenzję maseczki od Yves Rocher, która powędrowała do mnie dzięki swojemu orientalnemu zapachowi. Więcej plusów poznacie w dalszej części. Zapraszam :-)


Co pisze producent:


Maseczka z glinką marokańską oraz olejkiem arganowym z upraw ekolgicznych zapewnia oczyszczoną, promienną skórę oraz sprężyste, jedwabiście lśniące włosy.

Stosowanie: zwilż włosy i skórę twarzy, a następnie nałóż maseczkę. Dokładnie spłucz po 5 minutach.

Sekret roślin:  drogocenne właściwości olejku arganowego sprawiły,
że został nazwany „Złotem Maroko”
Drzewo arganowe jest niezwykle cennym i rzadkim gatunkiem,
występuje jedynie w południowo- zachodniej części Maroko,
pomiędzy Agadirem, Marakeszem i Essaouria.
Orzechy z drzewa arganowego kryją prawdziwy skarb:
olejek arganowy, zwany „płynnym złotem Maroko”.
Tłoczeniem oleju zgodnie z tradycją zajmują się
marokańskie kobiety w żeńskich spółdzielniach.
Naukowcy Yves Rocher wyselekcjonowali olejek arganowy w 100 % biologiczny, bez pestycydów i niemodyfikowany
genetycznie. Olejek arganowy extra-vierge jest uzyskiwany
tradycyjną metodą w procesie tłoczenia owoców tuż po
ich zbiorze.


Moja opinia:

Od dawna polowałam na okazję, by kupić tę maseczkę. Bo za 30 ml glinki nie widzi mi się wydać 50 zł. Jak dla mnie to stanowczo za dużo. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że cenię sobie glinkę innej firmy. Jest ona zdecydowanie tańsza. W tej wersji możemy jej używać na twarz i włosy, jednak ja do włosów użyłam jej góra dwa razy i to w mniejszej ilości. Jeśli miałabym na całe włosy wylać tą maseczkę to starczyłaby ona na raz, więc w tej kwestii nie jestem jej w stanie opisać. Zauważyłam, że jedynie po jej spłukaniu włosy ładnie pachną i to chyba wszystko. Co do twarzy to stosowałam ją dwa razy w tygodniu i aż do wyschnięcia glinki trzymałam na buzi. Wiadomo jak to z glinką, trudno jest się jej pozbyć. Ja na większe waciki (takie do peelingu) brałam trochę wody i delikatnie zmywałam kosmetyk. Tutaj mogę dać więcej plusów. Po zabiegu moja wrażliwa skóra nie jest czerwona, wręcz przeciwnie promienieje. Niedoskonałości są jakby pod magiczną warstwą i tak nie bolą jak wcześniej. Buzia jest przyjemnie ściągnięta, nie tak mocno jak w przypadku innych glinek. To właśnie wyróżnia tę maseczkę. Kupowałabym ją częściej, jednak ta wysoka cena sprawie, że jest to kosmetyk, który używam dla przyjemności, a nie z konieczności. Czasami warto zaserwować sobie chwilę relaksu. Pomimo wysokiej ceny mogę ją w 100 % polecić każdej osobie, która ceni sobie ładny zapach i szybkie rezultaty.

Składniki:


 Konsystencja:

*Od razu po nałożeniu


*Po wyschnięciu


Jak na glinkę przystało, staje się wysuszona i twarda.

4 komentarze:

  1. Mam ja i jest bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię kosmetyki YR, tej maseczki nie miałam, natomiast ostatnio kupiłam olejek do ciała z olejkiem arganowym, ale jeszcze nie zdążyłam go otworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham ją <3 właśnie mam ją na ryjku :D
    I wcale nie jest taka droga: 50zł płaci się za pełnowymiarowe opakowanie, które ma aż 100ml ;) No i są promocje na nią, ja swoją upolowałam za jedyne 25zł ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jednak wolę sama kręcić maseczki. Zawsze ukręcę coś nowego i w sumie to chyba większa frajda. :)
    Poza tym 50 zł za maseczkę, kiedy za grosze można samemu zrobić coś fajnego, nieee.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń